Orzechowice

rzasnikmapa1939
image-68
Rząśnik to mała miejscowość położona na Dolnym Śląsku, kilkanaście kilometrów na północ od Jeleniej Góry, na pograniczu Pogórza i Gór Kaczawskich. W XIX wieku, w związku z intensywnym rozwojem, kolonizowano coraz wyżej położone okoliczne tereny.

Jedna z kolonii Rząśnika, położona na południe od wsi, nazywana wówczas Neu Stechow, wspinała się dość wysoko na stoki Gór Kaczawskich. Jako jedyna przetrwała do dziś – nazywana jest Orzechowicami. Dawniej było tu kilkadziesiąt domów, rozrzuconych w sporej odległości od siebie, gospoda. Dziś pozostało ich kilkanaście, rozległe widoki i wspomnienia. Więcej o Rząśniku...

1267 Schiwale, 1268 Sonewald, 1677 Schönwaldaw, 1687 Schönwaldau, 1945 Kseniówka, Stalowa Wola, 1946 Rząśnik.
SGTS 7 „Pogórze Kaczawskie”, M.Staffa (red.)

Gdzie leży Rząśnik?

image-69

Pogórze i Góry Kaczawskie z Ostrzycy

Rząśnik leży na Pogórzu Kaczawskim. Z punktu widzenia geografa miejsce to (mikroregion) nazywa się – fakt – niezbyt ładnie – Rowem Wlenia. Część miejscowości (w tym jej kolonia Orzechowice) nie leżą już w tymże Rowie, lecz wspinają się na stoki Gór Kaczawskich (a konkretniej Grzbietu Północnego). Inne kolonie miejscowości (lub raczej dawne kolonie) położone były w mniejszym lub dalszym od niej oddaleniu.

Góry Kaczawskie, to jedno z pasm Sudetów. Leży na północ od Kotliny Jeleniogórskiej, Karkonoszy, czy Rudaw Janowickich. Wysokości nie przekraczają tu 600-700 m.n.p.m, a krajobraz jest stosunkowo mocno przekształcony rolniczo. Mimo tego Góry i Pogórze Kaczawskie to rejon bardzo „widokowy”. W dużej mierze to zasługa sąsiedztwa Karkonoszy i Przedgórza, ale też stosunkowo dużych wysokości względnych wzniesień. Osadnictwo (jak ktoś chce: tzw. cywilizacja) koncentruje się raczej w dolinach: osiami komunikacyjnymi jest dolina Bobru i Kaczawy. A między nimi zagubione wśród łąk, pól, lasów i wzgórz wsie, ze starą zabudową szachulcową, wieżami kościołów wystającymi nad doliny, starymi cmentarzami, dawnymi siedzibami rodów szlacheckich. Takie, jak na przykład Rząśnik.

Z punktu widzenia mieszkańca Jeleniej Góry Rząśnik leży „tam, wiesz, jakby na Złotoryję przez Czernicę jechał„. Z punktu widzenia mieszkańca Wrocławia Rząśnik leży „gdzieś tam pod Jelenią Górą„. Dla kogoś z Poznania Rząśnik będzie pewnie leżeć „w górach„, tudzież „w Sudetach” (mieszkańcy Poznania, jak zauważyłem, wykazują daleko idącą „świadomość sudecką”). Podobne zdanie mogą mieć mieszkańcy Pomorza. Punktu widzenia mieszkańca Warszawy, czy też Białegostoku, nie było mi dane poznać.

Pałace i majątki

palac
image-70
W centrum wsi stał barokowy pałac (jeden z większych i bardziej znany w Górach Kaczawskich). Po 1945 roku użytkowany przez miejscowy PGR (w latach 60. nawet remontowany), opuszczony po roku 1989 „popadł w ruinę”. Tym eufemizmem określa się delikatnie sytuację, kiedy opuszczony budynek staje się dla okolicznych (?) mieszkańców źródłem wszelkiej maści dóbr, aż do momentu, gdy pozostają gołe mury. I tak, w centrum Rząśnika straszy obecnie pusta ruina. Ile jeszcze postraszy – nie wiadomo, ale żywot ten (albo agonia) pewnie długo już nie potrwa, choć ostatnio został kupiony przez prywatnego inwestora.

Przed drugą wojną światową pałac należał do rodziny Vogler. Do rodziny należały również folwarki kolonii (o czym poniżej), ale w latach 30. przeszły one w inne ręce. Nie wiem niestety, czy proces ten był związany z ubożeniem rodziny, czy z dojściem do władzy nazistów. Faktem jest, że w drugiej połowie lat 30. majątek Berghof, niegdyś pod zarządem Voglerów, należał do wdowy po zamordowanym w roku 1934 Eberhardzie von Wechmar, działaczu SA.

Jeszcze podczas wojny pałac w centrum wsi został częściowo zajęty przez wojska niemieckie, gdzie zorganizowano sąd polowy. Rodzinie Vogler pozostało najwyższe piętro budynku. Sądzono dezerterów, o których nie było trudno podczas chaotycznego odwrotu spod Wrocławia. Skazanych czekał tylko jeden wyrok. Według ówczesnych mieszkańców, przed jego wykonaniem musieli sami wykopać sobie grób. Nie wiem, gdzie miały miejsce egzekucje. Po wkroczeniu Rosjan pałac zajęła miejscowa komendatura. Rosjanie administrowali pałacem i folwarkiem do lat 50.

Kolonie

W okresie najintensywniejszego rozwoju Rząśnika, a właściwie Schönwaldau, w pierwszej połowie XIX wieku, powstawały kolonie. I tak – na północy, przy drodze do Proboszczowa, powstało Sandretzky (po wojnie przemianowane na Sądrecko). Na wschód, w kierunku Bełczyny, istniał folwark Mühlwalde, z położonym wyżej, nieco na południe, dworem Berghof. Wreszcie, południowa odnoga wsi, w kierunku Chrośnicy, to ciągnąca się na przestrzeni prawie dwóch kilometrów kolonia Neu-Stechow. Procesy wyludniania przetrwała ta ostatnia, choć i tu ubyło domów. Po Sandretzky pozostał jeden dom (i ruiny pozostałych), na Mitwaldzie (jak nazywa sie Mühlwalde) mieszka kilka osób. Po Berghofie (co ciekawe, miejsce to dziś zwane jest Berkowem) zostały resztki murów i dziura w ziemi, systematycznie rozkopywana przez poszukiwaczy skarbów. Wśród łąk, pól i lasów czasem tylko kilka drzew owocowych, stara studnia czy resztki murów świadczą o tym, że niegdyś żyli tu ludzie.


powrót

W górnej części Orzechowic zamieszkaliśmy kilka lat temu, kupując stary, dość zrujnowany dom. Dalej już tylko położone na stokach górskich łąki i zalesiony masyw Okola. Dom pochodzi z połowy XIX wieku, choć później był wielokrotnie przebudowywany, by następnie stopniowo popadać w ruinę. Więcej o domu...

domrzasnikNasz dom powstał prawdopodobnie w połowie XIX wieku. Pod jedną z płyt na piaskowcowym tarasie widniała data: 1847. Oczywiście, płyta mogła zostać przywieziona później. Wiemy jednak, że sąsiednie domy powstały również w tym okresie (daty na więźbach), zresztą właśnie wtedy powstawała nasza kolonia. Owszem, jest tu kilka domów nowszych (z końca XIX wieku), jednak różnią się zdecydowanie architekturą od naszego.

Nasz dom oryginalnie był tzw. domem przysłupowym (relikty widoczne są do dziś). Część górnej, szachulcowej kondygnacji nie stało bezpośrednio na części parterowej, lecz była posadowiona niezależnie na słupach. Ściany pomieszczenia na parterze wypełniała niezależna od piętra izba zrębowa. To dość popularna tradycja budowlana na pograniczu Dolnego Śląska i Łużyc (zobacz inny, doskonale zachowany dom tego typu). Dzięki temu konstrukcja piętra i dachu była niezależna od narażonej na zniszczenia części zrębowej na parterze.

W latach 20. XX wieku dom przeszedł sporą przebudowę: wyrzucono część szachulcowego muru na piętrze, przemurowując ściany cegłą. Na dachu pojawiła się ówczesna nowość – dachówka betonowa (co było wcześniej? Tego nie wiemy…). Powiększono część otworów okiennych i dostosowano budynek do nowych zasad i mód. Przed wojną dom należał do rodziny Siebenhaar, trudniącej się rolnictem. Wokół znajdowały się zabudowania gospodarcze, po których dziś nie został praktycznie żaden ślad.

powrót

Teraz staramy się go odbudować i stworzyć prosperujące jak dawniej gospodarstwo. Nie jest to łatwe, bo zaczynaliśmy niemal od zera. Mieszkają z nami pies, koty i konie. O zwierzętach..

Na początku była Saba. Saba przyjechała z domu tymczasowego w okolicy, choć z urodzenia jest prawdziwą wrocławianką. Saba to wielkie, żółte zwierze, którego ulubionym zajęciem jest sen. W miare chętnie da się ją jeszcze namówić na spacer, reszta zajęć pozostaje w zasadzie poza kręgiem jej zainteresowań.

Potem pojawiły się koty. Tak, po prostu. Pierwsze koty (za płoty) powstały w wielkiej stercie złożonych na później belek. Przynajmniej mam taką teorię, bo tam je odkryłem. Aktualnie kotów jest pięć: jeden z wyboru, reszta… tak wyszło.

Po kotach przyszła kolej na konie. Pojawiły się… no dobra, konie same się już nie pojawiły. Najpierw przywieźliśmy Benka i Malinę, dwa kuce szetlandzkie. Potem przyszedł czas na dwie klacze konika polskiego: Piruetkę i Dylankę. Konie żyją w chowie bezstajennym, z namiastką (póki co…) paradise paddock, mającym w miarę możliwości naśladować warunki, w których konie żyły na wolności.

 powrót

Jak przystało na prawdziwe, nowoczesne gospodarstwo – inwestujemu w maszyny, które w założeniu mają ułatwić pracę. Jest z tym różnie, a średnia ich wieku wynosi około 50 lat 🙂 Maszyny i gospodarstwo...

Gospodarujemy na oszałamiającym obszarze 0,7 ha, choć okoliczne łąki służą nam za miejsce wypasu i pozyskiwania siana.

  • ciągnik – samoróbka z silnikiem S301d i oszałamiającą mocą 7 km. Rok budowy ok. 1980, choć elementy które temu posłużyły są zdecydowanie starsze. Hitem jest skrzynia biegów z przedwojennego Opla Blitza;
  • Nośnik narzędzi RS09 produkcji DDR z ładowaczem czołowym. Pochodzi gdzieś z połowy lat 60., tabliczka znamionowa zaginęła w mrokach dziejów; ma zastosowanie jako ładowacz, dźwig, koparka i kilka innych, których producent nie przewidział;
  • Multicar M22, również z połowy lat 60. Bardzo ciekawa miniaturka ciężarówki , wszędzie wjedzie, choć nie zawsze chce wyjechać;
  • Różnej maści przyczepy, przyczepki, pługi, kosiarki;
  • Różnej maści maszyny konne: kosiarka listwowa Mesko K1001, grabiarka do siana;
  • Maszyny żniwne (młocarnia, młynek, wialnia) w stanie oczekującym na renowację.

I na chwilę to tyle :). Jeśli będziesz w okolicy – zapraszamy!